czwartek, 24 października 2013

Rozdział 5

-No to cześć - uśmiechnęłam się niepewnie i chciałam już otwierać furtkę i wchodzić do środka kiedy chłopak złapał mnie za rękę.
-Czekaj,daj mi chociaż swój numer mam nadzieje że jeszcze się spotkamy-Louis wyciągnął swoją komórkę z kieszeni i machnął mi nią przed oczami. Wzięłam od niego telefon i wystukałam swój numer.
-Proszę i też mam nadzieje na ponowne spotkanie-uśmiechnęłam się i weszłam do domu.Uderzyło we mnie ciepło oraz straszna cisza.W kącie na podłodze leżała walizka pełna ubrań,na stoliku koło telewizora stało kilka zdjęć. Naszych zdjęć. Podeszłam bliżej przyglądając się im. Byliśmy tacy szczęśliwi,gdzie to wszystko?Gdzie nasza miłość John?Gdzie te wszystkie słowa?Obietnice? Wzięłam jedną z ramek do ręki i przetarłam palcem po twarzy chłopaka po czym rzuciłam zdjęciem o ścianę.
-Nienawidzę cie-wyszeptałam i jednym ruchem ręki zrzuciłam ze stolika wszystkie zdjęcia. W pomieszczeniu rozległ się huk.Łzy zaczęły spływać mi po policzkach,oparłam się o ścianę i zsunęłam w dół.Wzięłam do ręki kawałek szkła i zaczęłam się nim bawić.
-Zabawne jak łatwo można stracić życie-zakpiłam i trzęsąc się przejechałam szkłem po całej długości mojego lewego nadgarstka.Po chwili po mojej ręce zaczęła spływać krew.
-Jakie to chore,prawda?-mówiłam w przestrzeń robiąc kolejne nacięcia. Krwi było coraz więcej,a ból w sercu ustępował.Tak jakby z każdą kolejna kroplą krwi moje cierpienie się ulatniało.
-Jesteś żałosna Em,jak mogłaś pozwolić aby ktokolwiek doprowadził cie do takiego stanu.-głos roznosił sie po całym pomieszczeniu,odbijał o każdą ścianę,właził do każdego nawet najmniejszego zakamarka.
-Nic już Cie nie uratuje-złapałam się za głowę,próbując opanować wszystkie myśli.Z trudem wstałam z podłogi i weszłam po schodach aby znaleźć się w swoim pokoju.Otwierając cicho drzwi tak jakbym nie chciała nikogo zbudzić ,zaczęłam się uspokajać. Wchodząc do pokoju poczułam jak mój telefon odzywa sie w mojej kieszeni. Wyciągnęłam go i odczytałam wiadomość od nieznanego mi numeru.
Od;Nieznany
"Hej,to ja Lou.Mam nadzieje że uda mi sie wyciągnąć Cie jutro na jakiś spacer :)x"
Kładąc się wygodnie na łóżku,mimowolnie uśmiechnęłam się po przeczytaniu wiadomości.Od razu zapisałam numer i odpisałam.
Do ; Loui :)
"Cześć!Jestem za,tylko oby znowu nie zaczęło padać!:)"
Odpisałam i włożyłam telefon pod poduszkę. Spojrzałam na moją rękę i postanowiłam ją obandażować.
*Isabell*
-na prawdę nie chciałem , to był ostatni raz Isabelle obiecuję-wyszeptał mi do ucha
-mam nadzieję Niall -wtuliłam się mocno w jego klatkę piersiową - nie chce być traktowana jak zabawka
-i nigdy nie będziesz,jesteś dla mnie najważniejsza i cię kocham-takiego Horana pokochałam,czułego i troszczącego się o mnie a nie brutala dla którego najważniejsze są interesy .
-za dwa tygodnie zabieramy się całą ósemka na wymarzony odpoczynek -do pokoju wparowała Amy z uśmiechem na twarzy i niezwykłą energią . -Rozmawiałam z Harrym i dowiedziałam się że nie ma cie nic zaplanowane przez przez cały tydzień a odpoczynek od tego chaosu który dzieje się wokół nas bardzo dobrze nam zrobi -blondynka nawijała dalej i aż skakała z podekscytowania.
-Tak myślę że to dobry pomysł -wysłałam w jej stronę promienny uśmiech -nie sadzisz Niall? -spojrzałam mu w oczy błagając w myślach żeby tylko się jakoś z tego nie wykręcił udając ze ma na przykład jakąś rozmowę czy tez musi być przy odbiorze towaru. Chciałam spędzić z nim chociaż kilka dni
-jasne to wspaniały pomysł -usłyszałam po chwili jego męski głos,udało się chociaż raz.
-w końcu spędzimy choć trochę czasu razem -blondyn przyciągnął mnie do siebie i pocałował w czoło.  Czułam się nieziemsko,od dawna sie tak nie cieszyłam.
-a teraz niestety ale muszę już lecieć,interesy ... przepraszam -musiał zepsuć tak piękna chwile no ale cóż przyzwyczaiłam sie .
-no to już leć bo się spóźnisz -odpowiedziałam cicho . Chłopak pocałował mnie i zniknął za wielkimi szarymi drzwiami.
-jesteś głodna?a moze chcesz coś do picia?-spytała Amy stając przede mną
-nie dziękuję , gdzie Harry?-spytałam badawczo rozglądając się po pokoju i kuchni czy gdzieś się nie krząta
-siedzi w moim to znaczy naszym pokoju na górze -blondynka dostała rumieńców .
-Zawołajmy go,przecież niech nie siedzi sam.. -uśmiechnięta skierowałam sie ku kamiennym schodom prowadzącym na górę
-Harry chodź do nas!-wykrzyczałam ale nie dostałam żadnej odpowiedzi
-Harrry chodź obgadamy szczegóły wycieczki!-krzyknęłam jeszcze raz , po kilku minutach ruszyłam na gore do pokoju w którym się znajdował , zapukałam do drzwi lecz nadal nikt nie odpowiadał wiec lekko je uchyliłam i ujrzałam Harrego leżącego na ziemi w kałuży krwi.
-Amy chodź szybko,Amy!-zaczęłam wykrzykiwać. Dziewczyna wchodząc na górę mruczała pod nosem
-co oni znowu wymyślili ,jejku-usłyszałam przed drzwiami pokoju jej głos.Otwarła je i zaczęła momentalnie krzyczeć .Stałam z boku z zasłaniając rękę buzie.
-dzwon po karetkę Isabelle-krzyknęła do mnie klękając przy Harrym i mówiąc coś do niego . Zrobiłam tak jak kazała,zadzwoniłam po karetkę a następnie po Nialla.

sobota, 4 maja 2013

rozdział 4

*Isabell*
Siedziałam na czerwonej sofie i czekałam na to co powie mi Niall . Siedziałam w bezruchu i wpatrywałam sie w białą ścianę przede mną . Moje myśli błądzi gdzieś daleko , nie mogłam ich połapać .
-Przepraszam , okej?-usłyszałam męski głos . W moich oczach pojawiły się łzy ale nie pozwoliłam na to aby choć jedna spłynęła mi po policzku , musiałam pokazać że jestem silna .
- Słyszysz mnie Isabell ? - poczułam kogoś rękę na moim ramieniu .
- Nie dotykaj mnie - odsunęłam się na drugi koniec sofy .
- Czemu mi to robisz? Czemu musisz sie tak zachowywać ?
- Nie kazałam Ci tutaj przychodzić i mnie przepraszać,bo wcale od Ciebie tego nie chce -mówiłam spokojnym głosem ciągle wpatrując sie w ścianę .
- Nie chce żebyś była na mnie zła
- Jak mam nie być na Ciebie zła kiedy ty nazwałeś  mnie suką ? Wiesz jak to zabolało ?
-Nie chciałem .. Wybuchłem , nie panowałem nad sobą .
- To powinieneś zacząć nad sobą panować - w końcu na niego spojrzałam - Musisz nauczyć sie szacunku .
- Jeżeli nie będziesz mnie wkurwiać to ja będę nad sobą panować
- Nic nie rozumiesz - wstałam i popatrzyłam na niego jeszcze raz zanim skierowałam sie w stronę wyjścia
- Co znowu zrobiłem ? - stanęłam w progu nie odwracając sie .
- Znowu zwalasz cała winę na mnie , kolejny raz udajesz świętego .
- Przepraszam , kochanie - blondyn złapał mnie od tyłu - Przepraszam , nie che Cie stracić , Kocham Cie skarbie , nie chce sie już kłócić - przytulił mnie mocno i pocałował w szyje .
- Też Cie kocham - odpowiedziałam pół szeptem - ale musisz zacząć nad sobą panować - odwróciłam sie w jego stronę i położyłam rękę na klatce piersiowej .
- Dla ciebie wszystko - chłopak złączył nasze usta . Chciałam żeby ta chwila trwała wieczność , kochałam kiedy mnie obejmował , kiedy mnie całował ... kiedy był przy mnie blisko .
*Emily*
-Odprowadzę Cie , jest już dość późno
- Nie musisz , poradzę sobie .. chyba nikt mnie nie porwie po drodze - zaśmiałam się .
- Nie byłbym tego taki pewien wiesz , tyle sie teraz słyszy o tych mafiach .... - Louis nagle spoważniał .
- Nie bądź śmieszny .. - uderzyłam go lekko w ramie - nie mówi mi że wierzysz w te bajeczki o tych wszystkich gangsterach czyhających tylko na rogu uliczki żeby Cie porwać
- Jesteś bardzo odważną dziewczyną
- Po prostu nie wydaje mi sie że takie mafie w ogóle istnieją w naszym miasteczku .. rozumiem w jakiś wielkich miastach dobra w to uwierzę ale tutaj ? co oni by niby by tu mieli robić ?
- Ohh uwierz że mają tutaj bardzo duże pole do popisu
- A skąd o tym możesz wiedzieć ? - szturchnęłam go ramieniem - nie mów że jesteś jednym z nich - próbowałam nie wybuchnąć śmiechem i udawałam poważną
- Wyobrażasz sobie mnie jako gangstera ? serio ? - chłopak zrobił sie podejrzliwie blady lecz po chwili dodał - Cześć jestem Louis Tomlinson , początkujący model oraz gangster - zaśmiał się
- O tak , to na pewno nadawało by się do twojego podania do pracy - wytknęłam w jego stronę język - Na pewno by cię przyjęli
- Tak , jestem tego pewien , posada murowana
-Miałem Cię odprowadzić .. tak ?
- Jak juz tak bardzo chcesz - zaśmiałam się i wstałam . Chłopak podal mi moją kurtke sam zakładajac swoją i otworzył mi drzwi .
- Niech to szlak .. musiało zacząć padać - tupnęłam nogą i skrzyżowałam ręcę na wysokości piersi , a Louis wybuchnął śmiechem . - Z czego sie śmiejesz ? - powiedziałam z grymasem na twarzy nie wiedząc o co mu chodzi
- hahahahaha - usłyszałam w odpowiedzi , szatyn złapał sie za brzuch próbując złapać powietrze .
- Nie uduś się - zakpiłam dalej stoją z oburzeniem na twarzy i skrzyżowanymi rękami .
- Przepraszam .. ale haha .. wyglądałaś tak zabawnie - mówił próbując sie opanować , spojrzałam tylko na niego i nie odpowiedziałam . - Możemy isc dalej - powiedział po chwili kiedy już sie do końca uspokoił .
- Ah ... w końcu - rzuciłam
- No przepraszam ..
- Mhm ..
- Ej - dźgnął mnie w brzuch
- Nie rób tego
- Czego ? - ponownie mnie dźgnął
- Tego
- Tego ? - ponowił swój ruch
- Tak tego
- Ahh tego
- Louis skończ
- Nie dopóki przestaniesz sie na mnie złościć - znowu chciał mnie dźgnąć ale zakryłam brzuch rękami.
- Nie jestem juz na Ciebie zła
- Na pewno ? - stanął przede mną , uniemożliwiając mi przejście
- Tak , na pewno
- Uśmiechnij się do mnie , to wtedy Ci uwierzę - wymusiłam uśmiech w jego stronę
- Pasuje ?
- Hmm . no ewentualnie moze być - zaśmiał sie i ruszył dalej .

czwartek, 25 kwietnia 2013

rozdział 3

- Nie chce być perfekcyjny ! - usłyszałam za sobą krzyk . Nie odwracając się szłam stanowczo przed siebie, a w oczach gotowały mi się łzy . Miałam ochotę wybuchnąć jak dziecko i wtulić sie w ramiona matki żebym mogła sie wypłakać . Szłam ulicami przemokniętego od deszczu Grantham , mijałam ludzi którzy trzymali sie za ręce i z miłością uśmiechali do siebie , widziałam dzieci które skakały po kałużach w wysokich kaloszach i kolorowych płaszczach . Spotkałam na drodze kilku starszych ludzi którzy siedzieli na ławce i nie przejmowali się tym że jest ulewa , liczyło sie dla nich to ze są razem . Nawet nie zauważyłam kiedy łzy same zaczęły mi spływać po policzkach . Usiadłam na ławce aby sie ogarnąć . Wytarłam łzy i podciągnęłam nosem . Założyłam mokry kosmyk włosów za ucho  wyciągnęłam telefon z torebki przesuwając palcem po ekranie odblokowałam go a następnie wybrałam numer do Amy .
-Halo? - usłyszałam wesoły , trochę piskliwy głos .
- Amy ? Jesteś w domu ? - powiedziałam lekko zachrypniętym głosem .
- Isabell co sie stało ? 
- Ehh ..-westchnęłam głośno - Jesteś w domu?- powtórzyłam pytanie . 
- Jasne , ale mów co sie stało ? 
- Opowiem Ci wszystko jak przyjdę , obiecuje . - podciągnęłam nosem i nie czekając na odpowiedź rozłączyłam się . Schowałam telefon spowrotem do torebki i biorąc głęboki wdech wstałam i zaczęłam iść w kierunku miasta . Po niecałych dziesięciu minutach stałam pod małym szarym domkiem . Weszłam przez furtkę a następnie zapukałam do drewnianych drzwi . Po kilku minutach usłyszałam ze ktoś sie zbliża . 
- Isa ! - Amy rzuciła mi się na szyje.
- Hej -uśmiechnęłam się w jej stronę .
- Wchodź i opowiadaj co sie stało - dziewczyna przepuściła mnie a następnie zamknęła drzwi - chcesz moze herbaty lub kawy ? 
- Kawę , tak to coś czego teraz potrzebuje .. o i lody czekoladowe - rzuciłam w stronę Dan która szła w stronę kuchni . Stojąc w korytarzu ściągnęłam z siebie przemokniętą bluzę oraz buty . Stanęłam przed wielkim lustrem i związałam sobie włosy w kucyk . Po czym ruszyłam w stronę salonu , umieściłam sie na wielkiej czerwonej sofie która stała przed równie ogromnym telewizorem . Wzięłam pilota i zaczęłam skakać po kanałach w poszukiwaniu jakiegoś dobrego filmu .

-Co oglądasz? - podskoczyłam z przerażania kiedy jakiś męski głos odezwał sie w pokoju. Złapałam sie jedną ręką za serce i odwróciłam głowę do tyłu .
- Chcesz mnie zabić Harry?! - rzuciłam w niego poduszką .
- Ja tylko zapytałem sie co oglądasz - wyciągnął ręce przed siebie w celu obronnym .
- O mało co nie padłam tutaj na zawał .. - zaśmiałam się 
- Przepraszam , przepraszam nie chciałem - rzucił chłopak wskakując na miejsce obok mnie . 
- Em .. Co ty tutaj robisz ?
- Mieszkam ? 
- Nie przypominam sobie abyś wcześniej mieszkał z Amy - wywróciłam oczami . 
- No tak , bo mieszkam tu od niedawna , Am ci nie mówiła ? 
- Nie wspominała - spojrzałam w stronę drzwi w których właśnie pojawiła się Amy z tacą na której trzymała dwie kawy oraz kubełek lodów . 
- Ohh .. Harry nie spodziewałam sie Ciebie tutaj - uśmiechnęła się niepewnie i natychmiast zbladła 
- Przestać Amy , juz wszystko wiem - machnęłam na nia ręką .
- Musiałeś jej wygadać - dziewczyna tupnęła nogą a na jej twarzy pojawił sie grymas .
- Przynajmniej ktoś mi powiedział .. - popatrzyłam na nią wzrokiem zabójcy . 
- Chciałam Ci dziś powiedzieć 
- No najwyższy czas - uniosłam brwi .
- Ohh no po prostu wcześniej nie było czasu - dziewczyna machnęła na mnie ręką i usiadła na fotelu obok sofy . 
- Dobra nie ważne - zaczęłam wiercić sie na sofie . 
- Teraz możesz mówić co sie stało .. Ah .. Harry kochanie zostawisz nas samych? - Blondynka uśmiechnęła się promieniście . Lokowaty wstał i bez słowa skierował sie w stronę schodów prowadzących do pokoju Amy . - No wiec - zaczęła dziewczyna po chwili - o co chodzi ?
- Spotkałam sie z Niallem i jak zwykle skończyło się kłótnią .. nazwał mnie suką - odkaszlnęłam - ja już nie mam sił do niego .
- Przecież go kochasz .. wszystko znowu sie ułoży - dziewczyna ułożyła ręce na kolana przeszywając mnie wzrokiem .
-Jasne szaleję za jego uśmiechem , spojrzeniem przeszywającym mnie na wskroś . Za dotykiem sunącym delikatnie po liniach mojego ciała , nawet za tym tanim flirtem który na mnie stosuje . Wielbię sposób w jaki do mnie mówi . Jak z sekundy na sekundę może przejść z żartów na poważny temat , ale Am ja już nie daje rady . 
- Kochanie widzisz.. on znaczy dla Ciebie wszystko wiec nie możesz sie poddawać . Czasami musisz po prostu przemilczeć , dobrze wiesz jaki jest Niall wiesz ze ma wybuchowy temperament 
- Ale to zabolało..zabolało kiedy nazwał mnie suką . Nie wiedziałam ze jest do tego zdolny..
- Jasne , przegiął ale pewnie teraz tego żałuje - blondynka wzięła kubek z kawą i upiła łyk a ja zrobiłam to samo. Nagle usłyszałyśmy dzwonek do drzwi. 
- Otworze ! - Harry zaczął zbiegać po schodach o mało sie nie zabijając co wywołało u mnie oraz u Amy śmiech .
- Mam mu to wybaczyć ? tak po prostu ? - ciągnęłam dalej .
- Nie od razu .. niech pokaże ze mu zależy , niech sie postara . 
- Izabell to ktoś do Ciebie - Harry stanął w drzwiach od salonu a zza niego wyszedł blondyn .
- Możemy porozmawiać .. 
- Skąd wiedziałeś że tutaj będę ? - spojrzałam w jego stronę . 
- Zawsze tutaj przychodzisz kiedy masz jakiś problem . - powiedział prawie szeptem spuszczając głowę w dół a ja zdałam sobie sprawę że to prawda . Zdałam sobie sprawę że zawsze przychodziłam do Amy kiedy coś mnie dręczyło lub pokłóciłam sie z Niallem . Wiedziałam że Amy mnie wysłucha , ona była moją najlepszą przyjaciółką i tylko ona siedziała razem ze mną w tym gównie jakim było życie u boku gangstera .
- Mhm .. 
- To jak porozmawiamy? - chłopak odezwał sie po krótkiej ciszy .
- Zostawimy was - Am wstała i biorąc chłopaka pod ramie wyszli z pokoju .
*JOHN*
-Dajesz rade? - usłyszałem głos Toma za swoimi plecami.
- A mam inne wyjście ? - wzruszyłem ramionami i wyciągnąłem kolejnego papierosa z paczki odpalając go i sie zaciągając . 
- Miałeś rzucić - powiedział jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie i usiadł na przeciwko mnie . 
- Pierdole to 
- Pogadaj z nią - powiedział po chwili przerywając cisze która między nami zastała .
- Ona nie chce mnie znać 
- Skąd możesz to wiedzieć?- Tom uniósł brwi
- Ona mnie kochała a ja ? A ja zachowałem sie jak największy skurwiel na świecie i ją zdradziłem . Nienawidzę siebie za to .
-Niektórym osobom wybaczamy rzeczy, których innym nie bylibyśmy w stanie darować do końca życia
- Nie pierdol Tom , dobrze wiem że ona nie chce mieć teraz ze mną nic wspólnego - uderzyłem w stół przed nami.- Zanim ją poznałem, byłem nie czułym gnojkiem . Dziewczyna tak odmienna zmieniła we mnie wszystko, Facet, który zawsze wiedział co robić, żeby zdobyć dziewczynę zgłupiał całkowicie, Owinęła mnie sobie wokół palca,a nawet sobie z tego nie zdawała sprawy, I tak oto pokochałem ją całym sobą, Dziewczynę tak zwyczajną a jednak niesamowitą, Jeden jej uśmiech mógł pokonać każdy mój opór, rozjarzone oczy były zawsze piękniejsze od gwiazd, Kiedy jej usta dotykały moich, to wiedziałem, że jestem prawdziwie zakochany i teraz to wszystko zjebałem przez jedną głupią noc straciłem wszystko .

______________________________________________________________
Amy White . 
Najlepsza przyjaciółka Isabell , spotyka sie z Harrym od roku . Uwielbia imprezować oraz dużo wypić .
Jest wesołą i szalona dziewczyną którą nic nie zniszczy .

sobota, 6 kwietnia 2013

rozdział 2.

Siedziałam już od dobrych trzydziestu minut przy stoliku w małej kawiarence . Palcami niecierpliwie stukałam o blat co chwile patrząc na zegarek.  Nagle drzwi od kafejki otworzyły sie a a wszyscy znajdujący sie w pomieszczeniu zwrócili wzrok ku chłopakowi który właśnie przekroczył próg . Był to dość wysoki blondyn o jasnej karnacji z okularami przeciwsłonecznymi na nosie . Chłopak ubrany był w czerwony t-T-shirt oraz kremowe rurki.  Kiedy przeszedł obok kilku pierwszych stolików , ludzie spuścił wzrok i zaczęli cichą rozmowę  Od razu wiedziałam że mówili o nim . Chłopak dosiadł sie do mojego stolika .
- Spóźniłeś się .. -oznajmiłam spokojnie , kładąc ręce na stoliku - .. znowu - dodając po chwili .
- Przepraszam , interesy.. -blondyn ściągnął przeciwsłoneczne okulary i spojrzał na mnie błękitnymi oczami które od razu wywołały u mnie dreszcze na całym ciele. 
- Jak zwykle - machnęłam na niego ręką . - Musimy zacząć spotykać sie w mniej ruchliwym miejscu - odchrząknęłam , delikatnie przyglądając sie ludziom dookoła którzy wbili w nas wzrok - denerwują mnie Ci wszyscy ludzie którzy gadają o nas za plecami a do tego ciągle sie na nas patrzą - z powrotem spojrzałam na chłopaka.
- jasne , zmienimy to - wyciągnął telefon z kieszeni i położył na stoliku
- Zamówić Ci coś? - spytał po krótkiej chwili .
-hmm .. po proszę kawę - uśmiechnęłam sie do niego przyjaźnie .
-ok , zaraz będzie - niebieskooki odwzajemnił uśmiechem i poszedł do kasy . Wzięłam jego telefon i przyjechałam palcem po ekranie aby go odblokować . Na tapecie ujrzałam znajome mi zdjęcie i mimowolnie sie uśmiechnęłam. Odgarnęłam z oczu włosy i spojrzałam na mojego mężczyznę który szedł właśnie w moją stronę.
 -Jak tam w pracy - spojrzał w moją stronę kiedy siadał do stolika.
- Tak jak zawsze ... czyli nudno - odparłam bez żadnego większego zapału . -A u Ciebie? Jak tam sie trzymają wszystkie sprawy?
- Egh - odkaszlnął - wczoraj przyszła nowa dostawa broni , dziś byłem na pierwszym spotkaniu ... - przerwał i wziął głęboki oddech - Jutro mam kolejne . - wymusił uśmiech .
- a jak sprawy z .. - przerwałam niepewnie , wiedząc że Niall nie lubi tego tematu .  - z Watnersem ? - skończyłam po krótkiej chwili . Chłopak natychmiast zacisnął usta w wąską linijkę .
- Eh .. wiesz jak jest od kilku dni próbuje go znaleźć ale skurwiel dobrze sie ukrywa - mówił donośnym głosem , tak jakby chciał aby wszyscy go słyszeli . - ale tylko kiedy moi ludzie go znajdą nic nie powstrzyma mnie przed jego zabiciem . - Niall zrobił się cały czerwony , zacisnął dłonie w pieści i uderzył o stół . - nie pozwolę żeby uszło mu to na sucho . Za to co zrobił już dawno powinienem go dorwać .
- Spokojnie - złapałam go za rękę .
- Jak mam być spokojny ? Co ? - krzyknął w moją stronę .
- Nie musisz na mnie krzyczeć ? - wzdrygnęłam się puszczając jego rękę i odwracając głowę .
- Przepraszam skarbie .. - przysunął swoje krzesło do mojego i otulił mnie ramieniem , w tym samym czasie kelnerka przyniosła nam zamówione wcześniej kawy .
- Dziękujemy - wypowiedzieliśmy równo w stronę wysokiej kobiety , po czym wybuchnęliśmy śmiechem . Blondyn odsunął krzesło i złapał mnie za rękę .
- Przepraszam .. jest okej ?
- Tak - wysłałam w jego stronę uśmiech , po czym wzięłam kubek gorącej kawy w ręce .
- Loui poznał jakąś dziewczynę - rzucił po krótkiej chwili .
- Gdzie ? - upiłam łyk kawy i spytałam zaciekawiona .
- Nie wiem .. chyba na mieście , podobno wpadła na niego cała zapłakana a Loui zaprosił ją na kawę .
- Oooo  .. zapowiada się romantyczna historia .. - uśmiechnęłam się promiennie - moze wreszcie się zakocha ?
- Niesadze .. może spotkać się z nią kilka razy , zaprzyjaźnić al;e on sie nie zakocha .. - stwierdził chłopak .
- A moze jednak , wiesz ludzie się zmieniają ..
- Nie Lui , na pewno nie po tym co przeżył .. on po prostu nie potrafi żadnej zaufać odkąd ..
- Przesadzasz - przerwałam mu , znając dobrze historie którą chciał mi właśnie po raz setny opowiedzieć .
- Wcale nie , mówię tylko prawe .. a z resztą sama się przekonasz - wytknął język w moja stronę .
- No zobaczymy .. na pewno będą ładna parą - chłopak machnął na mnie ręką .
- Mam jeszcze jedna sprawę .. - wtrącił
- Jaka ? - skrzyżowałam ręce na wysokości klatki piersiowej .
- Będziemy musieli sie rzadziej spotykać .. - chłopak spuścił wzrok - wiesz te sprawy z Watnersem .. nie chce Cie narażać . - dodał , akcentując dokładnie każde słowo . Nie powstrzymując emocji wstałam i wyrzuciłam ręce w górę .
- Oczywiście .. jak zwykle ! Kiedy juz wszystko wraca do normy i jest dobrze ty musisz wszystko pieprzyć ze swoimi głupimi interesami ! - czułam na sobie spojrzenia ludzi którzy siedzieli wokół nas .
- Głupie interesy ? Serio ? Nie zapomnij że to dzięki nim dostajesz zawsze to co chcesz ! Za te głupie interesy masz teraz gdzie mieszkać ! - chłopak uderzył pięścią w stół .
- Sama mogę sobie na to zarobić ! Nie chcę od Ciebie żadnych pieniędzy !
- Dobrze! nie dostaniesz ani grosza ! - odwróciłam sie na piecie i ruszyłam w stronę drzwi .
- Skurwiel .. - powiedziałam na tyle głośno aby mnie usłyszał .
- Co ty powiedziałaś ? Jak ty mnie nazwałaś ? - usłyszałam za sobą głos kiedy byłam już poza kawiarenką . Nie zwracając na nic uwagi szłam przed siebie . - Zatrzymaj sie ! Isabel ! Stój kurwa !
- Bo co mi zrobisz ? Zabijesz mnie ? - stanęłam i odwróciłam się w jego stronę a z moich oczu popłynęły pojedyncze łzy . - Zastrzelisz mnie tak jak ty wszystkich ludzi którzy stanęli Ci na drodze do bycia ideałem ? - rzuciłam sarkastycznie ocierając łzy .
- Czy ty musisz kurwa zawsze odpierdalać jakieś przedstawienia przed tymi wszystkimi ludźmi ? Czy chodź raz nie możemy po prostu w spokoju posiedzieć ? - chłopak podrapał sie po karku  .
- Jak zwykle Niall .. jak zwykle ja jestem wszystkiemu winna ?
- Wcale tak nie powiedziałem .
- Ale miałeś to an myśli Niall , nie oszukujmy sie .. - wzdychnęłam - za każdym razem kiedy się widzimy wybucham ponieważ ty mnie do tego prowokujesz ..
- Wcale nie .. nie wmawiaj mi czegoś czego nie robię
- Widzisz ? Znowu to robisz ! Znowu chcesz abym sie wkurwiła - odwróciłam sie i zaczęłam isc dalej .
- Zaczekaj suko ! - krzyknął i złapał mnie za nadgarstek tak mocno że aż syknęłam z bólu .
- Bądź sobie pieprzoną perfekcja ale beze mnie ! - wyrwałam mu sie i zaczęłam biec przed siebie .



wtorek, 5 lutego 2013

rozdział 1.

Czy uda mi sie mu wybaczyć?Przecież wciąż go kocham...czy da sie to wszystko naprawić?
Tysiące myśli przechodziło mi w jednej sekundzie przez głowę  Stałam na środku parku i nie wierzyłam w to co właśnie teraz słyszę . Wszystkie słowa wypowiadane przez Johna trafiały we mnie z maksymalną siłą i raniły moje serce . To było straszne uczucie , nigdy nie myślałam że coś takiego moze spotkać właśnie mnie . Czy tak dużo wymagałam od świata?Po prostu chciałam żeby ktoś mnie kochał , żeby wszystko jakoś .. moze nie perfekcyjnie ale żeby sie układało i wszystko wychodziło aż do teraz . aż do tego momentu kiedy dowiedziałam się że zostałam zdradzona ..wystarczyło jedno słowo i to wszystko zniknęło od tak .
-Czy to wszystko przez moje wyjazdy ? To przez nie tak ? Trzeba było powiedzieć .. - syknęłam tępo patrząc w przestrzeń . 
- Nie to nie przez to, to tylko wyłącznie moja wina.Byłem pijany , nie wiedziałem co robię a do tego byliśmy mocno pokłóceni byłem na Ciebie wściekły...
- Alkohol to nie wytłumaczenie!- tupnęłam nogą . Czułam jak w środku buzuje we mnie wściekłość . 
- Wiem ale nie mam nic innego na swoje wytłumaczenie .. Gdybym tylko mógł zmieniłbym ten zbieg zdarzeń ..
-Ach .. czyli zdradzenie mnie nazywasz tylko zwykłym zbiegiem zdarzeń .. rozumiem . - miałam ochotę go spoliczkować , udusić , kopnąć cokolwiek . Brakowało mi slow, nie wiem jak mam opisać to co działo sie w mojej głowie.
-Nie o to mi chodziło .. po prostu zrobiłbym wszystko żeby to wszystko się nie wydarzyło . Przepraszam . - złapał mnie lekko za rękę .. - na prawdę , przepraszam . 
-Czuję się jakbym dostała od Ciebie po twarzy. Nic tego czynu nie wymaże..- wyrwałam mu sie z uścisku i odwróciłam na pięcie idąc przed siebie . 
-Proszę zaczekaj , nie odchodź ! - słyszałam za plecami ale nie miałam zamiaru się odwracać . Przyśpieszyłam kroku , skręciłam w pierwszą lepszą uliczkę i oparłam sie o niski murek . Czułam jak moje serce mocno wali . Nie wiedziałam co mam teraz zrobić , gdzie iść . moje życie tak po prostu w jednej sekundzie straciło cały sens . Zaczęłam przeszukiwać kieszenie kurtki oraz spodni , chwile mi to zajęło ale w końcu wyciągnęłam małą paczuszkę jeszcze nie otwartą bo obiecałam sobie że z tym skończę .. że nie będę już palić , ale dziś ta pokusa była silniejsza .Wyciągnęłam jednego papierosa , włożyłam do ust i odpaliłam. Zaciągnęłam się papierosowym dymem i czułam jak niemal rozsadza mi płuca . Zakręciło mi się w głowie więc oparłam się o murek jedną ręką a drugą złapałam za głowę . Poczułam jak po policzkach spływają mi łzy , oparłam się plecami o murek i powoli zsunęłam na ziemie . Zaczęłam uderzać głową o mur krzycząc sama do siebie . 
- co ja zrobiłam ? co ja zrobiłam złego że mnie tak ukarałeś ? - wrzeszczałam , zaciągając się co chwile i płacząc jak małe dziecko . - Co teraz będzie ze mną ? Będziesz mnie dręczył ? aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa ! - uderzyłam pięściami w ziemie , po czym wstałam i wyszłam z ciemnej uliczki na drogę wpadając na jakiegoś chłopaka .
- Sorry .. -rzuciłam podciągając nosem . 
- nic się nie stało - odpowiedział wysoki szatyn . - ja też przepraszam powinienem bardziej uważać .. ej co ci jest ? - zaczął nerwowo kiedy zobaczył moje łzy .
- Nic , nic . Troche dobiły mnie problemy życiowe nic takiego . - syknęłam i wyrzuciłam papierosa za siebie. 
- Właśnie widze , ze " nic takiego" .. - zaśmiał się ocierając mi łze spływająca po policzku . Mimowolnie uśmiechnęłam sie pod nosem kiedy poczułam jego ciepły dotyk .
- ehh .. może kawa pomoże ? Oczywiście ja stawiam - chłopak uśmiechnął się i przeczesał ręką swoje włosy . Po chwili przytaknęłam głowa . W końcu co w tym złego , to tylko głupia kawa . Ruszyliśmy ramie w ramię w stronę najbliższej kafejki . 
- W ogóle jestem Loui , a ty ? - chłopak obdarzył mnie ciepłym uśmiechem i podał mi dłoń . 
- Em , miło mi - znów podciągnęłam nosem i otarłam spływające łzy . Spojrzałam na chłopaka , kogoś mi przypominał ale za nic w świecie nie mogłam sobie przypomnieć kogo , a moze po prostu go z kimś myliłam . Szliśmy w ciszy aż do najbliższej kafejki .Weszliśmy do pomieszczenia i od razu uderzyło w nas ciepło . Rozglądaliśmy sie chwile po czym wspólnie wybraliśmy miejsce na drugiej stronie sali , w rogu . Odwiesiliśmy kurtki i udaliśmy sie na miejsca . Chłopak - Loui - po drodze zamówił jeszcze dla nas dwie kawy i usiadł naprzeciwko mnie . 
- wiesz , taka ładna dziewczyna jak ty nie powinna palić papierosów .. - wzdrygnęłam sie . 
- to było tak na odstresowanie ... - machnęłam na niego ręką . 
- jasne,jasne teraz to już sie tak nazywa - zaśmiał się . 
- na serio , na co dzień nie palę . dzisiejsza sytuacja mnie do tego zmusiła ... - zesmutniałam .
- przepraszam .. rozumiem , a więc moze opowiesz mi o tym "nic takiego" ? - oparł łokcie na stoliku a głowę na położył na dłoniach . 
- Serio chce Ci sie tego słuchać ? przecież nawet sie nie znamy .- powiedziałam trochę onieśmielona . 
- Lubie pomagać ludziom , nawet jeśli znam ich od niecałych piętnastu minut .- zaśmiał się . wzruszyłam ramionami i cicho zaczęłam .
- a więc niecały tydzień temu strasznie pogryzłam sie z moim chłopakiem ...i on po prostu zniknął.Nie wiedziałam gdzie jest , nie odzywał sie , nie odbierał moich telefonów .. nie dawał znaków życia.Kilka dni temu w końcu zadzwonił i powiedział że wyjechał za miasto i popełnił straszne głupstwo..powiedział mi że mnie zdradził . - wzdrygnęłam sie na sama myśl o tym i poczułam jak po policzkach spływają mi łzy . Lou złapał moja rękę , a ja mocno ją ścisnęłam . - Dzisiaj sie z nim spotkałam .. myślałam ze wszystko będzie dobrze , że będę potrafiła mu wybaczyć i ze będzie jak kiedyś ale tak sie nie stało . Od razu kiedy go zobaczyłam wyobraziłam sobie jak ta kobieta go dotyka .. on oczywiście tłumaczył się że był pijany ze nie chciał ale ja nie potrafiłam mu uwierzyć więc po prostu odwróciłam sie i sobie poszłam . Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć .. z jednej strony chciałabym mu umieć wybaczyć bo czuje ze wciąż go kocham ale z drugiej strony nie wiem czy on nie zrobi tego jeszcze raz .. nie wiem czy bede mu potrafiła zaufać . 

niedziela, 6 stycznia 2013

prolog .

wyobraź sobie że idziesz ulicą , wszędzie gwar i hałas chociaż miasteczko w którym sie znajdujesz jest dość małe. W uszach masz słuchawki , cicho puszczoną piosenke . To twój mały świat . Wszyscy ludzie każdy ich ruch każdy krok dokładnie dopasowuje sie do piosenki tak jakby to wszystko to był jeden wielki plan na którym własnie nagrywany jest teledysk . Słyszysz jak w słuchawkach rozbrzmiewaja twoje ulubione słowa piosenki

" You’ll never love yourself half as much as I love you You’ll never treat yourself right darling But I want you to If I let you know I'm here for you Maybe you'll love yourself like I love you oh ."

Spoglądasz na godzine , wpół do czwartej. Myślisz sobie że on powinien juz tu dawno byc ale jak zwykle sie spóźni , jak zwykle nawet ci o tym nie napisal . Siadasz na ławce głebiej wysłuchując sie w śpiewany tekst piosenki

" I won’t let these little things slip out of my mouth But if it’s true, it’s you It’s you they add up to I’m in love with you and all your little things ....."

Spogladasz na pare siedzącą niedaleko , jest w nich tyle miłości i ciepła że aż sama to poczułaś ... przypominasz sobie chwile jak to i między wami było tak wspaniale ... teraz wasze tak doskonałe relacje zniszczyły ciągłe kłótnie i wyjazdy . Nie jest tak łatwo żyć z miłościa na odległość . Człowieka po prostu po pewnym czasie to przerasta , już nie wytrzymuje z braku wiedzy co w danej chwili robi druga połowa . Czy aby na pewno w tym momencie cie nie zdradza? to wszystko doprowadza do frustracji .. zabija czlowieka od środka , wprowadza w stan depresji . I wtedy zaczynają sie kłótnie ... Wy byliście wlasnie na tym etapie . Kłótnie były czasami już tak bezsensowne że chciało Ci sie z niż aż śmiać , ale to wszystko pogarszało jeszcze bardziej waszą sytuacje . Podczas ostatniej z nich on po prostu bez słowa wyszedł z domu i znowu wyjechał tyle że tym razem kompletnie nie miałaś pojecia gdzie. Przez pierwszy tydzień w ogóle nie odbierał twoich telefonów , ale gdy w końcu podniósł słuchawkę usłyszałaś najgorsze słowa na świecie . Dziś macie sie spotkać aby porozmawiać o tym na spokojnie . On przyznał że popełnił głupstwo , że nie chciał , że przeprasza i że kocha ... ale od kiedy to zdradza sie osobe którą się kocha? nie rozumiesz tego w ogóle . Nie zauważasz nawet kiedy piosenka sie skończyła , wyciągasz słuchawki i wkladasz do kieszeni . W tłumie nagle ujrzałaś znajomą Ci sylwetke . Spoglądałaś w jego kierunku chwilę aby upewnić sie że to na pewno on.  Mężczyzna był ubrany w kremowe rurki , czarny dość długi płaszcz , a na szyi miał nie zdarnie obwiązany szalik . Jego włosy jak zwykle były nie ogarnięte , a na jego twarzy spotkałaś niecodzienny widok smutku . Zdruzgotany , podszedł do Ciebie nieśmiało , pocałował w policzek i rzucił krótkie"hej" . Wiedziałaś od razu że źle mu z tym co zrobił , ale nie wiedziałaś czy jesteś w stanie mu wybaczyć...