sobota, 4 maja 2013

rozdział 4

*Isabell*
Siedziałam na czerwonej sofie i czekałam na to co powie mi Niall . Siedziałam w bezruchu i wpatrywałam sie w białą ścianę przede mną . Moje myśli błądzi gdzieś daleko , nie mogłam ich połapać .
-Przepraszam , okej?-usłyszałam męski głos . W moich oczach pojawiły się łzy ale nie pozwoliłam na to aby choć jedna spłynęła mi po policzku , musiałam pokazać że jestem silna .
- Słyszysz mnie Isabell ? - poczułam kogoś rękę na moim ramieniu .
- Nie dotykaj mnie - odsunęłam się na drugi koniec sofy .
- Czemu mi to robisz? Czemu musisz sie tak zachowywać ?
- Nie kazałam Ci tutaj przychodzić i mnie przepraszać,bo wcale od Ciebie tego nie chce -mówiłam spokojnym głosem ciągle wpatrując sie w ścianę .
- Nie chce żebyś była na mnie zła
- Jak mam nie być na Ciebie zła kiedy ty nazwałeś  mnie suką ? Wiesz jak to zabolało ?
-Nie chciałem .. Wybuchłem , nie panowałem nad sobą .
- To powinieneś zacząć nad sobą panować - w końcu na niego spojrzałam - Musisz nauczyć sie szacunku .
- Jeżeli nie będziesz mnie wkurwiać to ja będę nad sobą panować
- Nic nie rozumiesz - wstałam i popatrzyłam na niego jeszcze raz zanim skierowałam sie w stronę wyjścia
- Co znowu zrobiłem ? - stanęłam w progu nie odwracając sie .
- Znowu zwalasz cała winę na mnie , kolejny raz udajesz świętego .
- Przepraszam , kochanie - blondyn złapał mnie od tyłu - Przepraszam , nie che Cie stracić , Kocham Cie skarbie , nie chce sie już kłócić - przytulił mnie mocno i pocałował w szyje .
- Też Cie kocham - odpowiedziałam pół szeptem - ale musisz zacząć nad sobą panować - odwróciłam sie w jego stronę i położyłam rękę na klatce piersiowej .
- Dla ciebie wszystko - chłopak złączył nasze usta . Chciałam żeby ta chwila trwała wieczność , kochałam kiedy mnie obejmował , kiedy mnie całował ... kiedy był przy mnie blisko .
*Emily*
-Odprowadzę Cie , jest już dość późno
- Nie musisz , poradzę sobie .. chyba nikt mnie nie porwie po drodze - zaśmiałam się .
- Nie byłbym tego taki pewien wiesz , tyle sie teraz słyszy o tych mafiach .... - Louis nagle spoważniał .
- Nie bądź śmieszny .. - uderzyłam go lekko w ramie - nie mówi mi że wierzysz w te bajeczki o tych wszystkich gangsterach czyhających tylko na rogu uliczki żeby Cie porwać
- Jesteś bardzo odważną dziewczyną
- Po prostu nie wydaje mi sie że takie mafie w ogóle istnieją w naszym miasteczku .. rozumiem w jakiś wielkich miastach dobra w to uwierzę ale tutaj ? co oni by niby by tu mieli robić ?
- Ohh uwierz że mają tutaj bardzo duże pole do popisu
- A skąd o tym możesz wiedzieć ? - szturchnęłam go ramieniem - nie mów że jesteś jednym z nich - próbowałam nie wybuchnąć śmiechem i udawałam poważną
- Wyobrażasz sobie mnie jako gangstera ? serio ? - chłopak zrobił sie podejrzliwie blady lecz po chwili dodał - Cześć jestem Louis Tomlinson , początkujący model oraz gangster - zaśmiał się
- O tak , to na pewno nadawało by się do twojego podania do pracy - wytknęłam w jego stronę język - Na pewno by cię przyjęli
- Tak , jestem tego pewien , posada murowana
-Miałem Cię odprowadzić .. tak ?
- Jak juz tak bardzo chcesz - zaśmiałam się i wstałam . Chłopak podal mi moją kurtke sam zakładajac swoją i otworzył mi drzwi .
- Niech to szlak .. musiało zacząć padać - tupnęłam nogą i skrzyżowałam ręcę na wysokości piersi , a Louis wybuchnął śmiechem . - Z czego sie śmiejesz ? - powiedziałam z grymasem na twarzy nie wiedząc o co mu chodzi
- hahahahaha - usłyszałam w odpowiedzi , szatyn złapał sie za brzuch próbując złapać powietrze .
- Nie uduś się - zakpiłam dalej stoją z oburzeniem na twarzy i skrzyżowanymi rękami .
- Przepraszam .. ale haha .. wyglądałaś tak zabawnie - mówił próbując sie opanować , spojrzałam tylko na niego i nie odpowiedziałam . - Możemy isc dalej - powiedział po chwili kiedy już sie do końca uspokoił .
- Ah ... w końcu - rzuciłam
- No przepraszam ..
- Mhm ..
- Ej - dźgnął mnie w brzuch
- Nie rób tego
- Czego ? - ponownie mnie dźgnął
- Tego
- Tego ? - ponowił swój ruch
- Tak tego
- Ahh tego
- Louis skończ
- Nie dopóki przestaniesz sie na mnie złościć - znowu chciał mnie dźgnąć ale zakryłam brzuch rękami.
- Nie jestem juz na Ciebie zła
- Na pewno ? - stanął przede mną , uniemożliwiając mi przejście
- Tak , na pewno
- Uśmiechnij się do mnie , to wtedy Ci uwierzę - wymusiłam uśmiech w jego stronę
- Pasuje ?
- Hmm . no ewentualnie moze być - zaśmiał sie i ruszył dalej .