Tysiące myśli przechodziło mi w jednej sekundzie przez głowę Stałam na środku parku i nie wierzyłam w to co właśnie teraz słyszę . Wszystkie słowa wypowiadane przez Johna trafiały we mnie z maksymalną siłą i raniły moje serce . To było straszne uczucie , nigdy nie myślałam że coś takiego moze spotkać właśnie mnie . Czy tak dużo wymagałam od świata?Po prostu chciałam żeby ktoś mnie kochał , żeby wszystko jakoś .. moze nie perfekcyjnie ale żeby sie układało i wszystko wychodziło aż do teraz . aż do tego momentu kiedy dowiedziałam się że zostałam zdradzona ..wystarczyło jedno słowo i to wszystko zniknęło od tak .
-Czy to wszystko przez moje wyjazdy ? To przez nie tak ? Trzeba było powiedzieć .. - syknęłam tępo patrząc w przestrzeń .
- Nie to nie przez to, to tylko wyłącznie moja wina.Byłem pijany , nie wiedziałem co robię a do tego byliśmy mocno pokłóceni byłem na Ciebie wściekły...
- Alkohol to nie wytłumaczenie!- tupnęłam nogą . Czułam jak w środku buzuje we mnie wściekłość .
- Wiem ale nie mam nic innego na swoje wytłumaczenie .. Gdybym tylko mógł zmieniłbym ten zbieg zdarzeń ..
-Ach .. czyli zdradzenie mnie nazywasz tylko zwykłym zbiegiem zdarzeń .. rozumiem . - miałam ochotę go spoliczkować , udusić , kopnąć cokolwiek . Brakowało mi slow, nie wiem jak mam opisać to co działo sie w mojej głowie.
-Nie o to mi chodziło .. po prostu zrobiłbym wszystko żeby to wszystko się nie wydarzyło . Przepraszam . - złapał mnie lekko za rękę .. - na prawdę , przepraszam .
-Czuję się jakbym dostała od Ciebie po twarzy. Nic tego czynu nie wymaże..- wyrwałam mu sie z uścisku i odwróciłam na pięcie idąc przed siebie .
-Proszę zaczekaj , nie odchodź ! - słyszałam za plecami ale nie miałam zamiaru się odwracać . Przyśpieszyłam kroku , skręciłam w pierwszą lepszą uliczkę i oparłam sie o niski murek . Czułam jak moje serce mocno wali . Nie wiedziałam co mam teraz zrobić , gdzie iść . moje życie tak po prostu w jednej sekundzie straciło cały sens . Zaczęłam przeszukiwać kieszenie kurtki oraz spodni , chwile mi to zajęło ale w końcu wyciągnęłam małą paczuszkę jeszcze nie otwartą bo obiecałam sobie że z tym skończę .. że nie będę już palić , ale dziś ta pokusa była silniejsza .Wyciągnęłam jednego papierosa , włożyłam do ust i odpaliłam. Zaciągnęłam się papierosowym dymem i czułam jak niemal rozsadza mi płuca . Zakręciło mi się w głowie więc oparłam się o murek jedną ręką a drugą złapałam za głowę . Poczułam jak po policzkach spływają mi łzy , oparłam się plecami o murek i powoli zsunęłam na ziemie . Zaczęłam uderzać głową o mur krzycząc sama do siebie .
- co ja zrobiłam ? co ja zrobiłam złego że mnie tak ukarałeś ? - wrzeszczałam , zaciągając się co chwile i płacząc jak małe dziecko . - Co teraz będzie ze mną ? Będziesz mnie dręczył ? aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa ! - uderzyłam pięściami w ziemie , po czym wstałam i wyszłam z ciemnej uliczki na drogę wpadając na jakiegoś chłopaka .
- Sorry .. -rzuciłam podciągając nosem .
- nic się nie stało - odpowiedział wysoki szatyn . - ja też przepraszam powinienem bardziej uważać .. ej co ci jest ? - zaczął nerwowo kiedy zobaczył moje łzy .
- Nic , nic . Troche dobiły mnie problemy życiowe nic takiego . - syknęłam i wyrzuciłam papierosa za siebie.
- Właśnie widze , ze " nic takiego" .. - zaśmiał się ocierając mi łze spływająca po policzku . Mimowolnie uśmiechnęłam sie pod nosem kiedy poczułam jego ciepły dotyk .
- ehh .. może kawa pomoże ? Oczywiście ja stawiam - chłopak uśmiechnął się i przeczesał ręką swoje włosy . Po chwili przytaknęłam głowa . W końcu co w tym złego , to tylko głupia kawa . Ruszyliśmy ramie w ramię w stronę najbliższej kafejki .
- W ogóle jestem Loui , a ty ? - chłopak obdarzył mnie ciepłym uśmiechem i podał mi dłoń .
- Em , miło mi - znów podciągnęłam nosem i otarłam spływające łzy . Spojrzałam na chłopaka , kogoś mi przypominał ale za nic w świecie nie mogłam sobie przypomnieć kogo , a moze po prostu go z kimś myliłam . Szliśmy w ciszy aż do najbliższej kafejki .Weszliśmy do pomieszczenia i od razu uderzyło w nas ciepło . Rozglądaliśmy sie chwile po czym wspólnie wybraliśmy miejsce na drugiej stronie sali , w rogu . Odwiesiliśmy kurtki i udaliśmy sie na miejsca . Chłopak - Loui - po drodze zamówił jeszcze dla nas dwie kawy i usiadł naprzeciwko mnie .
- wiesz , taka ładna dziewczyna jak ty nie powinna palić papierosów .. - wzdrygnęłam sie .
- to było tak na odstresowanie ... - machnęłam na niego ręką .
- jasne,jasne teraz to już sie tak nazywa - zaśmiał się .
- na serio , na co dzień nie palę . dzisiejsza sytuacja mnie do tego zmusiła ... - zesmutniałam .
- przepraszam .. rozumiem , a więc moze opowiesz mi o tym "nic takiego" ? - oparł łokcie na stoliku a głowę na położył na dłoniach .
- przepraszam .. rozumiem , a więc moze opowiesz mi o tym "nic takiego" ? - oparł łokcie na stoliku a głowę na położył na dłoniach .
- Serio chce Ci sie tego słuchać ? przecież nawet sie nie znamy .- powiedziałam trochę onieśmielona .
- Lubie pomagać ludziom , nawet jeśli znam ich od niecałych piętnastu minut .- zaśmiał się . wzruszyłam ramionami i cicho zaczęłam .
- a więc niecały tydzień temu strasznie pogryzłam sie z moim chłopakiem ...i on po prostu zniknął.Nie wiedziałam gdzie jest , nie odzywał sie , nie odbierał moich telefonów .. nie dawał znaków życia.Kilka dni temu w końcu zadzwonił i powiedział że wyjechał za miasto i popełnił straszne głupstwo..powiedział mi że mnie zdradził . - wzdrygnęłam sie na sama myśl o tym i poczułam jak po policzkach spływają mi łzy . Lou złapał moja rękę , a ja mocno ją ścisnęłam . - Dzisiaj sie z nim spotkałam .. myślałam ze wszystko będzie dobrze , że będę potrafiła mu wybaczyć i ze będzie jak kiedyś ale tak sie nie stało . Od razu kiedy go zobaczyłam wyobraziłam sobie jak ta kobieta go dotyka .. on oczywiście tłumaczył się że był pijany ze nie chciał ale ja nie potrafiłam mu uwierzyć więc po prostu odwróciłam sie i sobie poszłam . Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć .. z jednej strony chciałabym mu umieć wybaczyć bo czuje ze wciąż go kocham ale z drugiej strony nie wiem czy on nie zrobi tego jeszcze raz .. nie wiem czy bede mu potrafiła zaufać .